Szukając szczęścia - Aneta Krasińska



 
Cieszę się, że nowy rok rozpoczęłam lekturą z polecenia innej blogerki. Klaudia, dziękuję! Słowa - Pomyślałam, że ci się spodoba. Masz ochotę przeczytać?  - nie tylko wzbudziły moje zainteresowanie książką, która prawdopodobnie umknęłaby mi w pośród ogromu pozycji wydawniczych, ale sprawiły mi niesamowitą przyjemność. Tym chętniej sięgnęłam po drugą w dorobku powieść Anety Krasińskiej Szukając szczęścia.


Z tą niewielką objętościowo powieścią spędziłam ledwie jeden wieczór. Autorce nie można odmówić “poczytności”, książka wciąga! Tak więc sięgając po historię Malwiny, która na kartach powieści zmaga się z chorobą córki i odejściem męża, zarezerwujcie cały wieczór. Nie sposób jej odłożyć z powrotem na półkę, bo to tak jakby dzielić czekoladowego batona na pół. Niedosyt gwarantowany.


U Dagusi, córeczki Malwiny zdiagnozowano  zespół Pierre’a Robina. Zbiór problemów z jakimi musiała poradzić sobie młoda kobieta załamałby niejedną osobę. Nie ją. Mimo wielu ciężkich chwil walczy o szczęście. Dla siebie i córeczki. Dlaczego mówię tylko o Malwinie? Ponieważ gdzieś w tym wszystkim pogubił się ojciec Dagi. Historia ma swoje drugie dno, a ja zachęcam Was do jego odkrycia.


Powieść Anety Krasińskiej ma niewątpliwie wiele zalet. Należą do nich, wspomniana już lekkość pióra autorki, a także ciekawa konstrukcja powieści. Każdy kolejny rozdział datowany jest na 12 września, podobnie jak w powieści Jeden dzień Davida Nichollsa. Ten prosty zabieg jest jednocześnie bardzo charakterystyczny i ciekawy dla czytelnika.


Czuję niedosyt. Emocji i detali fabularnych. Powieść zaczyna się fajnym kopem emocji. Wywołuje szereg prywatnych wspomnień, które większość mam z pewnością doceni. Jednak czym głębiej wchodzimy w historię tym wyraźniejsze było moje przekonanie, że zabrakło więzi między czytelnikiem, a bohaterami. Emocji, które nie pozwoliłyby zapomnieć o powieści Szukając szczęścia. Historii zabrakło detali. Niewiele dowiadujemy się o wspomnianej chorobie, jej przebiegu, a też sama codzienność bohaterek zdaje się być odrobinę wygładzona. Podobnie zakończenie... Generalnie oczekiwałam więcej. Mając w pamięci powieści np. Lisy Genovy, która dotyka podobnych wątków, czułam niedosyt faktów. Tej powieści brakuje stron.


Liczę, że kolejna powieść autorki będzie mocniejsza i bardziej rozbudowana, a przy tym zostanie zachowana lekkość i ciekawa tematyka. Trzymam kciuki! To wbrew pozorom pozytywna historia,  nastraja nadzieją. Da się. Mimo wszystko.


Tytuł: Szukając szczęścia
Autor: Aneta Krasińska
Liczba stron: 238
Wydawnictwo: Novae Res

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za zostawienie komentarza, jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz jusssi@interia.pl

podczytuję