Waga Bartłomiej Basiura - Tyle samo za, co przeciw.

Trochę AMERYKI w POLSCE. Waga przypomina mi akcję filmu sensacyjnego. Autor mankamenty pióra (dość mocno widoczne) nadrabia dynamizmem i rozbudowaną warstwą fabularną. Dużo niewiadomych, napięcie, akcja, dosyć stereotypowe podejście do bohaterów i przemyślana siatka fabularna (brawa!). Bartłomiej Basiura napisał powieść dość dobrą by o niej mówić, ale chyba niewystarczająco by uplasować ją na listach bestsellerów.


Miłosz Goczałka, policjant z wieloletnim stażem, staje przed zadaniem rozwikłania tajemniczego zabójstwa. Większość policjantów zamknęłaby sprawę już podczas robienia oględzin, kwalifikując zabójstwo, jako porachunki kibiców. Goczała dostrzega wiele nieścisłości. Odsunięty od sprawy, bada ją na własną rękę. Pomaga mu w tym córka, odbywająca praktyki na komendzie. Każdy jego krok jest śledzony przez przełożonego, a mimo to Goczałce udaje się rzucić światło na sprawę. Bezpośredni związek z tajemniczymi morderstwami ma „Insight”, ściśle tajna instytucja, stworzona do nadzorowania monitoringu oraz wykonywania rządowych zadań. Jakie konsekwencje niesie ze sobą ciągła inwigilacja?


Moją pozytywną reakcję wzbudził research autora na temat działań wykonywanych przez policję oraz praktykę lekarzy medycyny kryminalnej. Wypadło to bardzo autentycznie, miałam wrażenie, że autor wie o czym mówi. Wielowarstwowa fabuła stanowi zarówno zaletę, jak i wadę powieści. Niewątpliwie misternie utkana siatka wydarzeń robi wrażenie, pod koniec lektury rzeczywiście rodzi satysfakcję, jednak w trakcie odczuwałam chaos. To co dla autora wydawało się oczywiste, dla mnie nie do końca takie było. Mnogość postaci i wydarzeń okazała się chwilami męcząca.


Autor nie panuje nad piórem. Liczne powtórzenia, nagminne używanie zaimków osobowych, poprzestawiany szyk zdania, nazbyt potoczna mowa to wszystko bardzo irytuje podczas czytania. Autor ma świetne pomysły, ale zabrakło ostatecznego szlifu i warsztatu. Książka naprawdę mnie wciągnęła. Oprócz intrygi kryminalnej autor zaangażował emocje związane z warstwą obyczajową. I rzeczywiście wybór jest tylko złudzeniem.


Analizując powyższy tekst widzę tyle samo zalet, co wad. Myślę, że podobny poziom zadowolenia osiągnęłabym leżąc na kanapie z pilotem w ręku i oglądając amerykańską produkcję. Nie żałuję, ale i nie zachęcam.
 
A może to znowu ja się czepiam?

 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za zostawienie komentarza, jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz jusssi@interia.pl

podczytuję