Wolisz pisać czy czytać?


 



A może to jak wybór między pierogami babci, a ciastkiem z ulubionej cukierni? Inne emocje, doświadczenia i motywacja też różna. Jeżeli dołożyć to tego czynniki zewnętrzne i własne “chciejstwa”, to czy w ogóle można odpowiedzieć na to pytanie? Deklarować bez mrugnięcia okiem, że wolę - to ja mogę leżenie na kanapie od prasowania. Wybór między jedną, a drugą przyjemnością to żaden wybór. A jednak!


Najpierw czytaj, by później móc pisać.


Ostatnio rzucił mi się w oczy wywiad z debiutującym autorem, który nie czyta, aby się nie wzorować. Strach przed plagiatem? Lęk przed zniewoleniem umysłu? Teoria owego debiutanta do mnie nie przemawia. Podobnie, jak nieczytanie recenzji książki, którą za chwilę samemu będzie się omawiać. Czyżbyśmy się bali utraty kontroli nad własnym umysłem? A może właśnie jest to sposób, aby spojrzeć inaczej, głębiej, od innej strony. Czytam książki. Czytam recenzje. Czytam wywiady. No czytam.

Zachwyt nad słowem pisanym największą motywacją.


Doświadczyliście kiedyś magii słowa pisanego? Tego, jak styl autora, charakter pióra i rytmika słów powędrowały do waszych dłoni, których palce uderzały o klawiaturę. Doświadczyliście tej ciągłości między tym, co napisał autor, a tym co sami piszecie? To prawdziwy czar. Gdyby nie praca lepszych, co pchałoby nas ku doskonaleniu?
 
Z czytaniem i pisaniem jest jednak trochę tak, jak z tymi pierogami i ciastkiem. Choć kusi nas droga na skróty i zjedzenie od razu wisienki, to koniec końców szybko odczujemy głód. Głód magii słowa pisanego i głód burczącego brzucha.
 


 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za zostawienie komentarza, jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz jusssi@interia.pl

podczytuję